czwartek, 31 grudnia 2015

Zapał trochę słomiany :)

W styczniu 2015 wpisałam listę postanowień co chcę zrealizować w nowym roku, pozwolę sobie na odrobinę samokrytyki :)

Pielęgnacja psiej psychiki:
- bardzo bym chciała Korę lepiej socjalizować z miastem i jeździć tam przynajmniej raz w tygodniu, ale jak będzie jasno, bo ciemność i miasto to za dużo dla Korkowego móżdżku
- to definitywnie nie wypaliło :P
- wprowadzenie do stałej diety ziołowego leku uspokajającego, który odrobinę Koreczka uspokoi i pomoże mu poradzić sobie z sytuacją, w którą chcę ją wrzucić - stwierdziłam, że jest to konieczne jedynie w okresie jesienno-zimowym, także dostaje Relaxer :)

Nauka:
- ja chcę dalej zgłębiać moją wiedzę nie tyle szkoleniową, co behawioralną - zaplecze książkowe dostałam od PetSmile i od nich również dostaję rady na bieżąco, kiedy z piesełem mym coś się dzieje - czytałam, zapoznawałam się, uczyłam się, pytałam, szukałam... daleko mi do znawcy, ale wiedzę poszerzałam i traktowałam również z krytycyzmem, jak mantrę powtarzam "metodę do psa, a nie psa do metody"
- Kory chcę nauczyć obiegania przedmiotów - to nam względnie wyszło - trochę łopatologicznie jej jeszcze muszę pokazywać, ale już wie o co chodzi, ćwiczyłyśmy z obieganie z różnych stron :)
- chcę jej też nauczyć trzymania przedmiotów w pysku (męczymy temat od roku! - jestem zdesperowana :P) - niestety nic w tym względzie się nie zmieniło, Kora zatrzymała się na etapie "złap i wypluj zanim kliknie" :P
- kolejnym pomysłem jest też przynoszenie/podawanie wskazanych przedmiotów - piszę świadomie "wskazanych", bo Kora słabo reaguje na jakiekolwiek komendy słowne - niewiele w tym temacie ćwiczyłam, ale jest leciutki postęp :)
- wprowadzenie komend z odległości - odległość troszeczkę się zwiększyła, bardzo nieznacznie, ale jest lekki postęp :P
- częściej zabawy tropieniowe! - to się udało aż nadto dobrze, dzięki powstającej Śląskiej Grupie Tropiącej :)
- może jakieś elementy OBI, choć to tylko opcjonalnie, bo jestem mało cierpliwa, a Kora mało precyzyjna :P - tak jak pisałam - nic ważnego, nic koniecznego, ale jest lekki postęp :)

Sikorka za morze, czyli podróże :)
- DCDC Wrocław - done!
- DCDC Poznań - done!
- DCDC Sopot - co prawda nie było to DCDC, ale byłam :)
- jakiś psiarski wyjazd do Wrocławia :) - niestety, osobny psiarski wyjazd nie wypalił - shame on me!
- zaproszenie kilku psiarzy do mnie na weekend ^_^ - pomysł był, ale realizacja nie wyszła, bo ciężko o wspólny dogodny termin ;)
- znalezienie jakiegoś zadupia na Sylwester żeby tam spędzić czas z Korą i może nie tylko z nią :) pomysł jest, zobaczymy jak z realizacją :) - niestetysz brak auta mi to uniemożliwił, ale za rok już będę miała swoje prywatne i osobiste :)

Nigdy nie byłam dobra w wytrwaniu w postanowieniach, trochę z lenistwa, trochę z daleko posuniętej sklerozy :P musiałabym mieć na ścianie wypisane te moje plany - to by sporo ułatwiło :P. Nie czuję się zawiedziona, że tego a tego nie udało mi się zrealizować, nowy rok otwiera przede mną nowe możliwości, przede wszystkim dzięki planowanemu samochodowi, wtedy mogę zacząć snuć jakieś plany :)

a w kolejnej notce... podsumowanie roku :)

wtorek, 3 listopada 2015

Kora testuje: Skinneeez vs. Comfy ASHTY

          Kora pod względem zabawek jest francuskim pieskiem. Muszą być mięciutkie, nie za duże - muszą wygodnie leżeć w niewielkim psim pysiu, musi się dać nimi szarpać, samodzielnie podrzucać + idealnie gdy mają piszczałkę, która odrobinę pobudza psie instynkty mordercze :). Sprawę ułatwiał fakt, że Kora nie niszczy zabawek - nie mymła, nie patroszy, nie rozgryza, ba! nawet rzadko zdarza się żeby nagryziona piszczałka wydała z siebie choćby westchnienie. 
          Pierwsza zabawka, która przyszła mi do głowy to, wtedy to była jeszcze nowość, Skinneeez - zakupiłam szopa, bo ten najbardziej mnie urzekł, na wystawie psów rasowych w Opolu w kwietniu 2013 i choć zabawka żyje i ma się zaskakująco dobrze to jednak w tym roku Kora na dzień psa - lipiec 2015 - dostała w prezencie Comfy ASHTY - sznurek sprawiał wrażenie dosyć solidnego i miałam nadzieję, że szarpanie będzie można zintensyfikować. Jak wypadnie porównanie zabawek? Miażdżąco... dla jednej z nich.


Skinneeez

          Istnieje sporo zwierzątek z tej serii - wiewiórki, skunksy, szopy, lisy, króliki, żyrafy - i kilka innych, których nie miałam okazji macać :). Są dwa rozmiary - ok. 40 cm i ok. 60 cm długości - mamy oba, ale prezentujemy ten starszy i bardziej zdezelowany model. Skinneeez wykonany jest z mięciutkiego materiału. Szop ma dwie łapki - które są potencjalnymi kandydatami do odgryzienia. Dwie piszczałki - w głowie i w ogonie - nie wędrują, są najwyraźniej chwycone nitką. Nie ma oczywiście wypełnienia.
          Jak wygląda szop po 2,5 roku zabawy, brudzenia, szarpania, ślinienia? Użytkowanie oczywiście nie pozostało bez śladów:


Kora podczas szarpania przeprowadziła lekką trepanację czaszki :) ale pacjent żyje! 



Zaskoczeniem była dla mnie dzisiaj zauważona spora dziura w brzuchu - na szyciu, także można znów chwycić nitką, ale szczerze mówiąc zabawka, nawet dziurawa, nie traci na walorach szarpaniowych, a wierzcie mi, że nie oszczędzaliśmy tej zabawki - jedynie inne znane mi psy nie miały pozwolenia korzystania z niej - z powodu niszczycielskich zapędów ;).



Comfy ASHTY

          Co proponuje Comfy? Wyboru nie ma - Ashty jest tylko jedna. Jest mięciutka, chyba nawet bardziej miękka od Skinneeeza. Ma 4 łapki, które trzymają się na kole ze sznurka - nie grozi odgryzieniem. Bez wypełnienia, dwie piszczałki - jedna w ogonku, jedna w głowie. W teorii nie różni się niczym od Skinneeeza - poza sznurkiem. 
          Jak wygląda zabawka po 4 miesiącach użytkowania?


Tragicznie... Niedawno urwany ogon, pierwszy sznurek - szary - odczepił się już po 1-2 tygodniach użytkowania, zastanawiało mnie jak to możliwe, przesunęłam więc głowę zwierza i nie dowierzałam...


Sznurki sklejono zwykłą taśmą klejącą - nie dziwne, że sznurek, a właściwie sznurki, tak łatwo się uwolniły. Nie jestem producentem zabawek, ale przypuszczam, że jest sporo metod jak połączyć takie sznurki w satysfakcjonujący sposób - taśma zdecydowanie do tego nie należy.

Niech pies wybierze

Ale co na to Kora? Może Comfy leży lepiej w pysiu? Pobawiłam się z Korą obydwoma zabawkami, pokazałam je jej. 


Wpatrzyła się w Skinneeeza, zamieniłam ręce, wpatrzyła się w Comfy - aha, czyli zwraca uwagę na rękę, dobra... rzucamy zabawki równocześnie, tą samą ręką, w to samo miejsce. Rzucam - Przynieś!


Kora niuchnęła obie zabawki, ale po dwóch sekundach złapała Skinneeeza i to z nim szalała po pokoju. Nawet kiedy zabawki po prostu leżały a Kora mogła się "poczęstować" to wybrała Skinneeeza wyraźnie pokazując co myśli o ASHTY.



Podsumowanie

          Pozornie obie zabawki powstały z podobnych materiałów - sznurek był moim zdaniem sporą zaletą ASHTY, niestety zarówno czas jak i psie "chętki" zadecydowały, że Comfy w tym starciu wypadło bardzo blado. Nawiasem mówiąc miałam spore oczekiwania w stosunku do tej zabawki i jestem mocno zawiedziona, że tak szybko "padła". To jest druga zabawka w Koreczkowym życiu która uległa zniszczeniu - pierwsza kupiona była w Kik'u. Sklepie ze "wszystkim i niczym" z bardzo tanimi produktami, których cena jest adekwatna do jakości... 
          Ze swojej strony nie możemy wydać innego werdyktu jak zwycięstwo Skinneeeza nad zabawką firmy Comfy. Szkoda, bo był spory potencjał. 

Dwa razy TAK dla Skinneeeza!

daj, daj, daj, daj, daj, daj...

szarpiemyyyy!!!

poniedziałek, 27 lipca 2015

Kora testuje: Torby transportowe: Trixie Vario vs. Pet Home Easy Go

          Na Kory fanpejdżu często pojawiają się jej zdjęcia w klatce/klatkach kennelowych i sporo osób pytało jak się owe kennele sprawują. Postanowiłam napisać recenzję.
          Najpierw odpowiem na pytanie, które się nasuwa :) po jakiego grzyba mi są dwa kennele? Pierwszy, który kupiłam (Trixie Vario) udało mi się, że tak określę, złapać po bardzo okazyjnej cenie - jest to jednak kennel na dwa psiaki - ma 91 cm długości, kiedy wstawi się ściankę działową powstaje z niego kennel na dwa mniejsze psy. Niestety na podróże pociągiem jest za duży i trochę za ciężki. Tym sposobem dołączył kennel Easy Go - mniejszy i lżejszy, ale wcale nie doskonały ;). Dowiecie się dlaczego.

Wygląd zewnętrzny

Kolorystycznie nie mamy specjalnie wyboru. Trixie Vario występuje w kolorze czarno-szarym.


Pet Home Easy Go w kolorze brązowo-beżowym. Alternatyw nie ma.


Rozmiary


Wymiary są bardzo zbliżone, choć Vario ma większy wybór, jednak przez swój kształt Easy Go bywa wyższy od kennelów podobnej długości i szerokości, dlatego moja decyzja padła na niego.


Trixie Vario ma następujące rozmiary:



                           dł. x szer. x wys.

1. rozm. 20 [S] - 61 x 43 x 46 cm

2. rozm. 30 [M] - 76 x 48 x 51 cm

3. rozm. 40 [M-L] - 91 x 58 x 61 cm
4. rozm. 50 [L] - 99 x 61 x 67 cm
5. double [S-M]* - 91 × 60 × 61/57 cm 

*double ma takie określenie rozmiaru, ponieważ zmieści dwa małe, ewentualnie dwa średnie psy - gdy wyjmie się ściankę jest podobnego rozmiaru co M-L

Pet Home Easy Go:



                  dł. x szer. x wys.

1. rozm. S - 48 x 41 x 41 cm

2. rozm. M - 65 x 49 x 50 cm
3. rozm. L - 77 x 57 x 63 cm

W pojedynku rozmiarowym wybrałam Easy Go dlatego, że Korze w zupełności starczyła długość 60+, ale wysokość 42/43 cm to wysokość jej kłębu - nie ma możliwości nawet odrobinę się wyciągnąć w górę - a chętnie robi "koci grzbiet" - ten problem napotkałam w praktycznie każdym oferowanym na rynku kennelu materiałowym - wysokość była jedynym niepasującym mi wymiarem, a nie chciałam brać klatki powyżej 70 cm długości. Wsadziłam sobie więc względy estetyczne w kieszeń i wzięłam dla Kory to "jajo".

Siatka

       Siatka była dla mnie również ważnym elementem, bo nie wiedziałam jak Kora zareaguje na zamknięcie, a zniszczenie kennelu przy pierwszym spotkaniu z nim bolałoby w serce i portfel :).
      Trixie Vario pochwaliło się siatką z "gumiastego" materiału, który wykazał się odpornością na psie pazury, kiedy zamknięta była w nim Lili - na tamtą chwilę jeszcze nie nauczona kennelowania. Kora okazała się znosić pobyt w klatce bardzo spokojnie, a często z nieukrywaną przyjemnością.


Easy Go ma bardzo finezyjny splot nylonowych nici. Nie były testowane w ekstremalnych warunkach, ale również sprawia wrażenie trwałego.


Wydaje mi się, że w razie rozprucia się siatki łatwiej będzie połatać tą z Pet Home. Miałabym obawy, że "gumowy" materiał połapany w różnych miejscach nitką zostałby przez nią przecięty. Takie mam wrażenie.

Wejścia

Trixie Vario zachwyca ilością wejść, bo można psa wpuścić dosłownie z każdej strony.


          Traktując to co widzimy jako przód, to po bokach są średniej wielkości wejścia, "od przodu" są dwa małe - praktyczne kiedy jest ścianka działowa i chce się wypuścić konkretnego psiaka, a "z tyłu" duże wyjście na całą długość klatki. Od góry również można otworzyć "sufit" żeby włożyć do niego miskę z wodą, jest tam również opcja osłonienia psa przed słońcem - jest to jedyne miejsce, gdzie można osłonić okienko - szkoda, bo psu pełne zaciemnienie może pomóc się zrelaksować, dlatego warto mieć ze sobą koc, który ewentualnie można na kennel narzucić. 
          Na podłodze klatki są dwie poduszki. Wypełnienie z pianki podobnej do tej, z której zrobione są karimaty - nie ma obaw, że wchłonie wodę. Pokrowiec z poduszek można zdejmować - biała a la wełna łatwo się brudzi, ale ja zawsze na dno klatki daję jeszcze dywanik łazienkowy - Kora ubóstwia spanie na nich, dlatego w kennelu były strzałem w dziesiątkę :).




Pet Home Easy Go wypada przy tym bardzo blado...


Wejście jest jedno - od przodu. Zaletą jest, że boczne siatkowe okienka mogą zostać osłonięte przed wiatrem/deszczem, a gdy chcemy dać psu przewiew po prostu zwijamy roletki i zapinamy na rzep. Przednie wejście jest siatkowe i również nie można go osłonić. Wnętrze wypełnia taka sama jak w Vario poduszka, również nakładam na nią dywanik łazienkowy :).

Stabilność

    Był to jeden z głównych wyznaczników, kiedy wybierałam kennel. Trixie Vario może się pochwalić stabilnym, aluminiowym stelażem i szczerze mówiąc nie wiem co by Kora musiała nawywijać żeby ten kennel się przewrócił.




Dno zmontowane jest na stałe - ruchoma jest tylko rurka idąca w górę - generalnie trudno ten stelaż uszkodzić, jest bardzo intuicyjny w rozkładaniu i składaniu.


       Ponadto Vario od dołu ma rzepy z osłonami - można je "odkryć" dając klatce możliwość jeszcze lepszej stabilizacji np. nie ma prawa żeby kennel przesuwał się po samochodzie. Ma też plastikowe nóżki - nie wiem jaki jest ich głębsze zastosowanie, ale ma :)      
        Zdecydowanie gorzej wypada tutaj Easy Go. Przez swój obły kształt jest zdecydowanie mniej stabilny - o ile w codziennym użytkowaniu to nie przeszkadza, bo Kora w nim nie szaleje, o tyle w samochodzie tak niestabilny kennel może straumatyzować psa - Kora już raz turlała się po bagażniku - na szczęście nie odbiło się to na jej nastawieniu do kennela.
          Oba kennele mają przy dnie małe pętelki, które umożliwiają przytwierdzenie ich za pomocą śledzi (Vario daje plastikowe w komplecie) do trawiastego podłoża.



          Niestety tylko Trixie Vario daje też możliwość postawienia/położenia czegoś na klatce. Easy Go jest zdecydowanie za miękki na to zadanie, ale i przy Vario należy uważać, bo materiał przy obciążeniu się naciąga.

Składanie

Tutaj najlepiej przemówią filmy. Oczywiście przy wprawieniu się zajmie to na pewno mniej czasu :) Kora dorzuciła swoje komentarze na niebiesko :)






Dodatki

Rzeczy niekoniecznie potrzebne, ale zawsze miłe :) Do obu kennelów dołączone są torby, do których po złożeniu można włożyć nasze mobilne domki. Vario dorzuca jeszcze, wspomniane wcześniej, plastikowe śledzie do stabilizacji kennelu na trawie - z czego ostrzegam, że przy ubitej ziemi można sobie takim śledziem co najwyżej w nosie podłubać :) na tylnej ścianie Easy Go jest niewielka kieszeń na rzep, która umożliwia schowanie torby, albo jakiegoś drobiazgu typu mała butelka z wodą. Vario ma taką kieszeń przy samej torbie, ale zwykle staram się samą torbę gdzieś skitrać, a nie zostawiam jej żeby coś w niej schować - zresztą nieschowana torba ma potencjał na zaginięcie :P.



Oba kennele mają również rączki. Vario ma dwie, które prawdę powiedziawszy nie wiem jak mogą pomóc przy przenoszeniu - chyba, że się częściowo złoży klatkę, to dałoby się złapać za uszy. 




Easy Go (skąd się chyba wzięła nazwa) ma jedną rączkę, która daje złudne wrażenie, że można w niej przenosić psa - niestety producent zaznacza, że nie można. Kennel utrzymuje pion dzięki ścianom, które łączą się z resztą zamkami błyskawicznymi - ucho może wytrzymać, ale zamki, mimo iż sprawiają wrażenie solidnych, na dłuższą metę raczej nie wytrzymają ciężaru 10+ kg naciskającego na dno klatki. Niemniej czasem przy zmianie miejsca wrzucam tam jakieś drobiazgi typu butelka wody, kurtka, smaki i przenoszę bez problemu i większych obaw.





Cena

Różnice cenowe są bardzo wyraźne, bo zależnie od wielkości zapłacimy:

89,90 zł - 139 zł za Easy Go
oraz
199,80 zł - 349,80 zł za Trixie Vario
cena double to 440-480 zł

Podsumowanie

Zależnie od naszych oczekiwań względem klatek muszę przyznać, że wspomniane tutaj transportery mają sporo zalet.

Trixie Vario
 + estetyczny wygląd i solidne wykonanie
 + wejście z każdej strony
 + solidny stelaż
 + przewiewność
 + fajne "dodatki"
 - cena
 - jak na materiałowy kennel stosunkowo ciężki

Pet Home Easy Go
 + cena
 + lekkość
 + roletki pomagające zaciemnić wnętrze
 + solidne wykonanie (mnie się optycznie nie podoba :))
 - niestabilność

Zdecydowanie odradzam materiałowe klatki niszczycielom, myślę, że nie warto wydawać pieniędzy na klatkę, która jest z góry skazana na porażkę, łatwiej przejść z metalowego kennelu na materiałowy, kiedy pies już się z siedzeniem w klatce oswoi. W drugą stronę ma to mało sensu, bo pies nauczy się, że z zamknięcia można się wydostać, a nagle trafi na metalowe pręty i może sobie zrobić krzywdę. Powoli do celu :)

środa, 8 lipca 2015

CSP - Czytaj Swojego Psa, czyli o "Sygnałach Uspokajających" - Groźny pies, czy głupi rodzic?

Koleżanka udostępniła na Facebooku ten filmik:


Większość osób jest już na tyle uświadomiona, że stwierdziła, że na tym nagraniu jedynym nieodpowiedzialnym, czy głupim jest rodzic (bo prawdopodobnie to matka nagrywa ten filmik). Nie dla wszystkich sprawa jest jednak oczywista i sądzę, że gro osób było zdruzgotanych filmem, ale woleli się nie ustosunkowywać żeby nie rozpętać wojny - doskonale to rozumiem, bo internetowy świat psiarzy zrobił się ostatnimi czasy dosyć... wyszczekany. Dlatego stwierdziłam, że podejmę się szczegółowej analizy tego filmu i krok po kroku pokażę, że pies wyraźnie sugerował, że nie czuje się w tej sytuacji dobrze, "atak", którego dokonał był ostatecznością - można powiedzieć, że nie miał innego wyjścia. Opierać się będę na filmie w zwolnionym tempie i na screenach:


Zaczynamy! Opis zawsze odnosi się do zdjęć powyżej: zdjęcie -> opis.


Już na samym starcie przy 0:00 widać następujące rzeczy:
1. Pies leży zwinięty w "precla" w miejscu bardzo utrudniającym wycofanie się - ściana i stojący blisko ściany stół.
2. Pies spogląda na osobę nagrywającą - widać, że jest spięty i widać białka oczu, co również świadczy o odczuwanym stresie. Nie przesadzę jeśli stwierdzę, że tym spojrzeniem niejako prosi o pomoc właściciela.
3. Pies unika patrzenia na dziecko, które już trzyma go za ogon.


W czasie 0:00-0:21
4. Pies ma co prawda z natury klapnięte uszy, ale widać, że je cofa (przy psach o stojących uszach odpowiednikiem jest kładzenie uszu po sobie) - szczególnie na prawym uchu to widać. Należy też zwrócić uwagę na zad psa - nie dlatego, że nam chce coś przekazać, tylko żeby zobrazować sobie, że dzieciak nie opiera się po prostu o ogon, ale za niego ciągnie - zad się przesuwa. Pies nadal nie patrzy bezpośrednio na dziecko, obserwuje kątem oka, ale unika kontaktu wzrokowego.
5. Pies ma szczelnie zamknięty pysk i lekko cofnięte kąciki warg - są ciemniejsze na pysku, stąd widać. Jeśli od początku miałby złe zamiary byłyby skierowane bliżej przodu.


0:35
5. Pies kolejny raz "kładzie" uszy i spogląda na osobę nagrywającą - znów widać białka oczu.


0:57
6. Dziecko odsuwa głowę pies z położonymi uszami spogląda w jego stronę sprawdzając, co chce dalej zrobić, czy nie zbliża się atak - nadal widać białka oczu, brwi są ściągnięte.


1:06
7. Pies odwraca głowę w drugą stronę - unikanie kontaktu wzrokowego jest jednym z najczęstszych sygnałów uspokajających. Pies zastyga na prawie 20 sekund po czym...


1:24 i 2:13
8. Mruga. Nie jest to mrugnięcie mające na celu oczyszczenie oka - ot takie zwykłe mrugnięcie - pies ściąga całe brwi - to powolne, wyraźne mrugnięcie również świadczące o dyskomforcie. W międzyczasie odrobinę przesuwa głowę i zastyga.
9. Zastyganie musi być tutaj wyróżnione, bo to bardzo wyraźny sygnał wysyłany przez psa - kiedy na spacerze pies spina się na widok innego psa to najlepiej zejść mu z drogi - tutaj również dziecko powinno "zejść mu z drogi"


2:20
To moment kulminacyjny - dziecko naciska ręką w okolicy łokcia na przedniej łapie psa - wcale nie lekko, zobaczcie jak się podpiera i odjeżdżają mu kolana. Nie wiadomo, czy psa to zabolało, czy nie lubi dotykania łap, czy po prostu już miał dość, ale reakcja była bardzo gwałtowna.


2:25
10. Pies na ułamek sekundy marszczy pysk - przy krótszych faflach obnażyłby zęby - zobaczcie powyżej jak zmienił się w tej sekundzie kształt pyska psa.


nadal 2:25
Wszystko dzieje się błyskawicznie. Dlaczego od razu z zębami na dziecko? Bo pies nie ma innego narzędzia do obrony, czy do karcenia nawet własnych szczeniąt, jak pysk i zęby. Miał za mało miejsca żeby wstać i odejść, nie ma rąk, żeby móc dziecko odepchnąć - odepchnął je pyskiem. I dam sobie rękę uciąć, że faktycznie tylko odepchnął. Zamkniętym pyskiem nie byłby w stanie tego zrobić - na pewno nie tak efektywnie.


2:33
Chwilę później obraz jest bardzo poruszony, ale tutaj widać mniej więcej widać łopatki/plecy psa i ubranko dziecka, co pozwala wnioskować, że pies, np. nie złapał dziecka za głowę i go nie ciągnął - zresztą przypuszczam, że wrzaski matki na pewno by zaświadczyły o czymś takim.


2:41
11. Pies od razu się oddala - gdyby jego zachowanie wynikało z agresji nie odpuściłby tak szybko, albo wcale a krótkie "nie!" ze strony właścicielki na pewno nie zrobiłoby na nim wrażenia.


2:42
Widać z prawej turkusowe ubranko dziecka a z lewej oddalającego się psa - nie złapał dziecka. Odepchnął i uciekł - nie chciał konfrontacji.

Podsumowanie

          Myślę, że wystarczająco wyraźnie pokazałam, że zawiodła tu czujność rodzica, czy to z braku wiedzy, czy braku rozsądku - bo chyba nie trzeba posiadać wiedzy kynologicznej żeby wiedzieć, że ciągnięcie psa za ogon nie jest dla niego przyjemne? Ten pies postąpił bardzo łagodnie jak na swoje możliwości, są takie, które zniosłyby to bez szemrania, bo mają wysoki próg bólu i anielską cierpliwość, ale kiedy pies w końcu nie wytrzyma, to wina jest najczęściej przypisywana psu. Wiadomo, że w mediach bardziej chwytliwe będzie "pies zagryzł dziecko", niż "dziecko sprowokowało psa do ataku".
      Uprzedzając tutaj wywody fanów metod Cesara Millana: załatwienie sprawy siłą, względnie karanie psa kiedy nie będzie się bezwzględnie poddawał woli dziecka może doprowadzić do:
  a) strachu psa przed dzieckiem, bo zbuduje z nim negatywne skojarzenia - u psów słabszych psychicznie
  b) nasilenie zachowań agresywnych względem dziecka - również opartych na złych skojarzeniach, lub przekierowanie agresji na właściciela
   c) pies oduczy się stosować sygnały uspokajające, bo skoro człowiek i tak nie reaguje to po co?
        Należy pamiętać, że pies to zwierze (na szczęście cholernie inteligentne) - wiele można z nim przepracować, ale nie należy oczekiwać, że z psa, który czuje się niepewnie w obecności dzieci zrobi się ich najlepszy przyjaciel, kiedy dzieciaki będą go ciągnąć za ogon, popychać, sypać piaskiem, ciągnąć za uszy... Pies też potrzebuje azylu - miejsca, do którego się może wycofać, kiedy będzie czuł się niekomfortowo i każdy właściciel powinien to uszanować. 

           Przyszłym rodzicom, i nie tylko, polecam również książkę Turid Rugaas "Sygnały uspokajające", która stanowi prawdziwy skarbiec wiedzy dotyczący sygnałów uspokajających, czyli sygnałów, które wysyła pies, kiedy czuje się zestresowany lub czuje się niekomfortowo, a które pomóc mają w unikaniu konfliktów - poznanie takich sygnałów może również rozwiązać wiele spięć między psami jeszcze zanim na dobre się rozpoczną.

czwartek, 4 czerwca 2015

PetSmile - sklep inny niż wszystkie.

Notka powstała na skutek dojrzenia na jednym z fanpejdżów na Facebooku jaki sklep zoologiczny został przedstawiony jako "piękny", "wzorcowy" i ochy achy, a tam produkty świetnie rozreklamowane, ale mizernej jakości, pięć zabawek na krzyż i wiatr hulał po lokalu. Myślałam o "naszym" PetSmile i myślę, że warto powiedzieć o nas kilka słów... Żadna z osób tam pracujących, poza Agnieszką, której coś na ten temat napomknęłam i która była świadkiem robienia zdjęć w sklepie, nie wie, że (na)piszę taką notkę. Robię to dlatego, że doceniam ogrom pracy, który dziewczyny wkładają w funkcjonowanie tego sklepu, w jego rozwój, w zaangażowanie w charytatywną działalność :) z góry przepraszam za długość notki, choć dominują zdjęcia, ale tego, co dziewczyny robią nie da się ująć w kilku słowach :) enjoy :)


          Zanim zaczęłam pracować w PetSmile [strona - fanpage] czułam, że to wyjątkowy sklep tworzony przez wyjątkowych ludzi. Powstał on trochę spontanicznie, ale bardzo się cieszę, że to nastąpiło :) Patrycja i Kasia otworzyły swój pierwszy sklep stacjonarny w Gliwicach. Niby zwykły sklep zoologiczny, a jednak inny niż wszystkie, które spotkałam dotychczas.
          Do dziś doskonale pamiętam jak jadąc autobusem przyglądałam się monitorom z reklamami i co chwila pojawiały się reklamy nowej "szkoły", gdzie można się było zgłosić w razie problemów z psem, czy kotem. Ciekawość była ogromna, lenistwo jeszcze większe... Dziewczyny poznałam dopiero dłuższy czas po powstaniu sklepu - kiedyś na ich fanpage padło hasło "kto się chce dołączyć do spaceru?" - dołączyłam, potem chodziło się do sklepu "po nic", a wychodziło z pełnymi torbami, bo choć początkowo wybór wydawałby się śmiesznie mały, to produkty były w moich oczach nowe i mało dostępne - poza internetem rzecz jasna.
          Czas mijał, produktów przybywało, zadowolonych klientów również, zawiązały się przyjaźnie... Dużym zaskoczeniem była dla mnie propozycja pracy. Czułam się wyróżniona i równocześnie zobowiązana do poszerzania swojej wiedzy. Jak wypadałam przy dziewczynach? Dosyć marnie...

Kadra kierowniczo-pracownicza :)

Katarzyna Ganszczyk-Rawska - Absolwentka biologii na Uniwersytecie Wrocławskim oraz psychologii zwierząt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Absolwentka pierwszego w Polsce studium poświęconego wyłącznie kotom – ich zachowaniom i zaburzeniom zachowania. Członkini Stowarzyszenia Weterynaryjnej Medycyny Behawioralnej, Polskiego Towarzystwa Etologicznego oraz European Society of Veterinary Clinical Ethology.
          Przez cały okres studiów skupiona na tematyce zachowań zwierząt co zaowocowało początkowo pracą licencjacką na temat emocji ssaków, a następnie badaniami na temat zachowań anormalnych u zwierząt (takich jak stereotypie, autoagresja, zachowania obsesyjno-kompulsywne), na podstawie których przygotowała pracę magisterską i dyplomową. Jej zainteresowania naukowe odnalazły odbicie w publikacjach naukowych i wystąpieniach na konferencjach branżowych.
          Stale podnosi swoje kwalifikacje poprzez udział w licznych kursach i szkoleniach w zakresie szeroko pojętej kynologii, felinologii i zoopsychologii oraz poprzez zgłębianie na bieżąco specjalistycznej literatury z tego obszaru tematycznego.
Doświadczenie w pracy ze zwierzętami towarzyszącymi zdobywała m.in. pracując jak instruktor szkolenia i behawiorysta w jednym ze śląskich ośrodków szkoleniowych oraz konsultant behawioralny w organizacjach pozarządowych działających na rzecz bezdomnych zwierząt. 
          Zainteresowanie zwierzętami domowymi dzieli z pasją do pracy ze zwierzętami dzikimi i egzotycznymi. Posiada szeroką wiedzę i doświadczenie w zakresie badania ich zachowań oraz rehabilitacji psycho-fizycznej, zdobyte podczas licznych stażów i praktyk w ośrodkach dla zwierząt w Polsce, Holandii i Wietnamie.
          Prywatnie właścicielka dwóch kotek rasy europejskiej – Alicji i Suri, oraz suczki Falki rasy flat coated retriever, w których jest zakochana po uczy ;)


Patrycja Surmacz - Ukończyła studia magisterskie na kierunku biologia, specjalność zoologia na Uniwersytecie Wrocławskim, a następnie studia podyplomowe z Psychologii Zwierząt w SWPS w Warszawie, uzyskując możliwość pracy jako psycholog zwierzęcy.W trakcie studiów prowadziła badania i obroniła pracę magisterską na temat zachowań społecznych i zabawowych u zwierząt. Posiada również uprawnienia pedagogiczne do pracy z młodzieżą w szkole.
          Wciąż stara się pogłębiać swoją wiedzę uczestnicząc w licznych wykładach i seminariach (prowadzonych przez polskich i zagranicznych prelegentów, specjalistów w zakresie zachowań zwierząt) o tematyce kynologicznej.
          Doświadczenie w pracy ze zwierzętami zdobywała m.in. jako wolontariusz we Wrocławskim Ogrodzie Zoologicznym, prowadząc projekt enrichmentowy (wprowadzania wzbogaceni środowiskowych) dla naczelnych. Ponadto, odbyła kilkumiesięczny staż w Dogfield, gdzie w kolejnych latach pracowała jako instruktor prowadząc zajęcia indywidualne i grupowe dla psów oraz konsultacje behawioralne. Organizowała również zajęcia edukacyjne o tematyce kynologicznej dla uczniów szkół gimnazjalnych.
          Od lat związana jest z organizacjami działającymi na rzecz ochrony praw zwierząt. Współpracowała z wrocławskim oddziałem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w zakresie pomocy w rozwiązywaniu problemów adaptacyjnych obserwowanych po adopcji u psów w nowych domach.
          Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Etologicznego.
      Na co dzień mieszka z psem w typie spaniela o imieniu Spajk oraz z królikiem Franciszkiem.

Także nie były to osoby, które nie miały pomysłu na biznes i stwierdziły, że ot założą sobie sklep zoologiczny. To osoby bardzo wykształcone i znające się na swoim fachu - potrafiące doradzić nawet przy bardzo dziwnych sytuacjach - po dziś dzień z przyjemnością patrzę na ich pracę i słucham, jak doradzają klientom - chciałabym posiadać choćby 1/10 takiej wiedzy, jak one.

W sklepie buszują również cztery inne duszyczki. Z doskoku: Andrzej - małżonek Kasi, który jest złotą rączką i posiada sporą wiedzę na temat funkcjonowania programów, z których korzystamy podczas pracy. Mniej z doskoku ;) : Jakub - małżonek Patrycji absolutny specjalista do spraw akwarystyki, która dla mnie stanowi czarną magię, pracuje także w gliwickiej palmiarni przy akwariach. Agnieszka - najświeższy nabytek posiadający szeroką wiedzę dotyczącą psów, mająca na koncie liczne sukcesy w zawodach dogfrisbee, szczęśliwa posiadaczka trzech psiaków, niedawno ukończyła kurs groomerski. No i ja - Ula, która wiedzę chłonę przyglądając się pracy innych, zapoznając się z artykułami w internecie, czytając książki, chodząc na wykłady, ucząc się różnych technik szkoleniowych na własnej suczce adoptowanej ze schroniska, kochając obserwację zachowań psów między sobą. Potrafiąca "wciążzamało" :)

Tak czy owak każdy, kto staje za kasą to pasjonat - nie drętwy człek chcący zarobić i odpalantować kolejnego klienta, tylko robiący wszystko, żeby koegzystencja z naszymi zwierzakami była radością dla obu stron.

Lokalizacja

         Sam sklep znajduje się w Gliwicach przy ulicy Centaura 19. Z miejscami parkingowymi tam różnie, bo Osiedle Kopernika to nagromadzenie dużej ilości sporej wysokości bloków - znajduje się tam odpowiednio dużo ludzi i... zwierzaków. Dojazd jest łatwy - na Osiedle Kopernika (bądź Osiedle Kopernika Kąpielisko, bądź Osiedle Kopernika Saturna) jeździ z centrum Gliwic multum autobusów, a od przystanku - szczególnie ostatniego - to 3-4 minutki spaceru.





          Powierzchnia sklepu jest "wciąż za mała" i wysoce frustrujące (pozytywnie frustrujące :D) jest to, że mimo naprawdę częstych odwiedzin w sklepie co chwila trafiam na jakieś nowości! Nie dość, że kosztuje mnie to moją wypłatę, to jeszcze uczenia się nazw naprawdę dziwnych gryzaczków :D już pomijam, że zdjęcia do notki aktualizowałam już TRZY RAZY! i nadal są nieaktualne...

           Widoczne powyżej naklejki mają charakter edukacyjny ^_^ nawet nie wiecie jak często słyszymy jak przechodzą dzieci i wołają: "o! piesek" i potem oczywiście rozmowa z tatusiem czy mamusią o pieskach, kotkach, papużce, króliczku i o tym jakie dźwięki wydają, albo co robią :) Przed sklepem stawiamy również tablicę z informacjami dotyczącymi aktualnymi promocjami i michę z wodą dla psiaków.

Ręce pełne... pomocy

Pomijając kwestie organizowanych przez PetSmile konkursów warto wspomnieć ich zaangażowanie w dobroczynne cele. Zbiórki na potrzeby schroniska w Zabrzu, charytatywne dogtrekkingi, z których przychód przekazywany został np. na Fundacja Warta Goldena, darmowe wykłady połączone z poradami, organizacja zajęć edukacyjnych dla dzieci związanych z prawidłowym zachowaniem przy psach i rzeczy, których nikt nie widzi, które dziewczyny mogłyby olać i nikt by nie wiedział... ale nie olały, jak np. uratowanie życia psiakowi na autostradzie: film na facebooku.

Sklep z zasadami


          W PetSmile nie kupicie kolczatek, kul dla chomików, obroży elektrycznych, żywych zwierząt, nie polecamy na siłę najdroższej karmy, bo "mamy jakąś umowę". Nie. Jeżeli pani pyta o skład Whiskasa to mówimy jej jaki skład ma Whiskas i porównujemy do innych karm ... zresztą - składy nie są tajemnicami:



          Na każdej karmie (chyba, że jest to coś nowego i jeszcze nie zdążyliśmy wydrukować) znajduje się skład. Na zamówienie można sprowadzić praktycznie wszystko, co jest w zasięgu naszych możliwości.
          Zdarzyła się sytuacja, kiedy jedna z koleżanek wyprosiła klienta ze sklepu, bo uderzył swojego niespełna rocznego psa, kiedy ten, podekscytowany, nie chciał usiąść. Po niedługim czasie wrócił z przeprosinami na ustach i była okazja naprostować techniki stosowane przez pana :)

Co u nas znajdziecie?


Zacznijmy od pierwszego pomieszczenia :)


          Zaraz po wejściu po prawej stronie zobaczycie nasz "kącik adopcyjny" :) można tam obejrzeć psy, koty i króliki szukające odpowiedzialnych domków.

          Powyżej legowiska, klatki, budki... klatek się aktualnie pozbywamy - dołączy do towarów "na zamówienie" :)



Poniżej karmy dla gryzoni na wagę - aktualnie mamy jeszcze jeden rodzaj więcej :P Versele Laga - crispy, cuni/cavia i complete dla wybrednych. W plastikowych pojemnikach: proso, ziarno dla papug małych i dużych, i drobniejsze dla dzikich ptaków - do wyczerpania zapasów ;)


Na wprost - paczkowane karmy dla psów: Dog Chow, Brit (Premium i Care), Bozita, Arion, Acana, ProPlan... czego dusza zapragnie :)


Ciut niżej to co "tygryski" lubią najbardziej, czyli BARF - drób, jagnięcina, wołowina, dziczyzna, podroby, żołądki, gotowe zbilansowane kostki, czy zmielone owoce i warzywa, i inne... Zaznaczam, że owa 500-litrowa lodówka nie mieści całego naszego BARFa :).


Spoglądając w lewo widzimy grubsze ziarno dla dzikich ptaków i słonecznik, oraz żwirek drewniany na wagę.


Na parapecie wybór paczkowanych karm dla kotów: Brit (care i premium), Sanabelle, Applaws, Orijen, Acana, Perfect Fit, Bozita, Royal Canin... Na kaloryferze stoją ziarna, które aktualnie wyemigrowały już na zaplecze, wszak sezon dokarmiania minął.


I oczywiście karmy suche. Gliwickie koty są dosyć "Royalowe" - karma ta jest najchętniej kupowana, dlatego największy wybór znajdziemy wśród Royal Canin, ale jest jeszcze ProPlan, Cat Chow (5 rodzajów), Josera, Bozita, Whiskas (niektóre koty są niestety uzależnione, albo właściciele uznają, że ta karma jest naprawdę super) i Araton.


Na ścianie widać także "pozostałości" urodzinowego konkursu PetSmile :) ludzie są szczerze zachwyceni tak osobistym podejściem do tematu zwierzęcych klientów, a nam aż się pysie cieszą, jak widzimy ile osób podzieliło się zdjęciami swoich pupili :) mało tego... dzielą się z nami do dziś, zdjęć przybywa, tylko ściany jakoś nie chcą rosnąć :)))


Na tej samej ścianie znajduje się kolejna półka z resztkami naszych klatek. Są też karmniki i budki lęgowe :)


Żeby namieszać jeszcze bardziej na kolejnych są dalsze psie i kocie karmy :) Royal Canin (w tym specjalistyczne) i Nature's Protection.


Poniżej stoją karmy dla psów - w tym sektorze Royal jest ograniczony do minimum. Do wyboru z najtańszych jest Chappi (niektórych nie stać na nic innego), Pedigree i DogChow, poza tym Brit (Premium i Care), Bosch, Acana, ProPlan i Nature's Protection.


Nie będę gołosłowna. Przykłady składów trzech kocich i trzech psich karm:







Gratulacje, przebrnęliśmy przez pierwsze pomieszczenie :) tak! to dopiero początek! :)

Pomieszczenie drugie :)


Znów zaczynamy od lewej :) kolejne resztki klatek i budek lęgowych :)




Kącik ptasi :) Versele Laga, Vitapol i Dako Art to nasze podstawowe firmy. Z VL mamy wersje premium i "zwyklejsze". Wszystko od kanarków po ary może tu znaleźć jedzonko :).


Tu widzimy różne dodatkowe ziarna pomagające w pierzeniu, na śpiew, na wybarwienie, preparaty witaminowe, piasek, proso, wapienko - choć bardziej polecamy sepię, poidełka, "wanienki", pojemniki na jedzenie...


Dla ptic są również różnorakie huśtawki, patyki, kulki, zabawki - zaplątały się tu również hamaczki, szelki i zabawki dla gryzoni ;)


Odrobina literatury dla dociekliwych ;) o psach, kotach przede wszystkim :) na kaloryferze transporter na gryzonie i kółka, które stanowią absolutne rozmiarowe minimum - taaak doradzamy wielkość kołowrotka do danej rasy chomika - kółka muszą być pełne bądź mieć bardzo gęstą siatkę.


Wieszak reprezentacyjny firmy Kudłaty Art :) >strona<  >fanpage<. Można dotykać, macać, wydziwiać, kupować - niektórzy nie lubią kupować przez internet obróżek na zamówienie, bo nie wiedzą jakiej jakości są materiały - tu się mogą przekonać zanim kupią, a jeśli znajdziecie na miejscu coś dla siebie yyy... dla psiaka, to możecie od razu brać :)


właściwie "dla siebie" też coś można znaleźć :D uroczo, nie? :D


Kącik alpha spirit :) kostki, karma, paseczki i...


...kości wieprzowe ;)


Odrobinę niżej stół promocyjny :P w tle widać parapeciaki z Lauren Design - bo z nimi również współpracujemy :) poza tym żwirki


Pozostając blisko kasy: smakołyki na sztuki - aktualnie słoiczków przybyło ;) woreczki na psie odchody na rolki i na opakowania :) jeśli chodzi o smakołyki na sztuki to unikamy tektury ;) taaak są takie kolorowe gryzaczki, które są mega-tanie, ale wyglądają jak mielona tektura i niektórzy klienci już o nie pytali, ale nie... nie chcemy truć psiaków.


Tak więc skończyłam mówić o jednym kącie :) i co? zdjęcia z początku maja, a już czerwiec i znów były zmiany! :D


Stojak z szerokim wyborem smyczy Flexi Vario wraz z osprzętem, alpha spirit musiało się podzielić miejscem ze smakołykami, a Kudłaty wylądował na stoliku, co jest dobre... bo więcej się mieści :)))


No to co? Jedziemy dalej? :) ta wycieczka jeszcze potrwa :)

Świat gryzoni :) od góry: drewniane domki, karmy dla fretek, niżej bardzo dobrej jakości karmy Versele Laga Complete i Brit, niżej Versele Laga "co raz tańsza", z odpowiednio gorszym składem i Vitapol. Karmy przeznaczone dla: myszy, chomików, myszoskoczków, szczurów, świnek morskich i królików (chyba nic nie pominęłam?). Siana - różne rodzaje - najbardziej lubiane firmy Zuzala - z różnymi dodatkami. Trociny, trociny odpylone i sprasowane, żwirki drewniane, piasek dla gryzoni...


Dodatkowo oczywiście kolby, poidełka, miseczki, preparaty witaminowe, suszone owoce, kory, patyczki, suszone zioła i kwiaty...


Przechodzimy do świata kotów :) transportery, kuwety (zamykane, otwarte, mniej i bardziej zabudowane), drapaki, zabawki dla kotów (Cat it Design, Catch), drzwiczki dla kotów...


Żwirki :) od najzwyklejszych drewnianych, przez bentonitowe, silikonowe na ekologicznych kończąc - oczywiście drobne i grube.


Karmy mokre dla kotów to raj dla wybrednych :P


Można tu znaleźć takie firmy jak: Animonda, Royal Canin, Brit, Applaws, Bozita, Schesir, Miamor, Gourmet, Felix, Whiskas... cdn. :)


c.d. animonda (kilka rodzajów), Sheba, Whiskas, Versele Laga... no jest tego dosyć :)
Poza tym neutralizatory zapachów do kuwety w formie posypek, a la żwirków i płynne :)


Oczywiście jakieś smakołyki dla kotów (na dalszych wieszaczkach będą bardziej naturalne), mleko dla kotów, miseczki, trawka, łopatki... 


Jest też oczywiście spory wybór zabawek dla kotów :)


Myszki, wędki, piłeczki - dzwoni, szeleści brzęczy, pachnie kocimiętką... dla każdego coś dobrego :)


O! i tu jeszcze :)


Tak wygląda koci kącik - choć to oczywiście nie cały, bo smakołyki, czy zabawki można znaleźć w różnych miejscach w sklepie :)


Teraz najlepsze i najgorsze zarazem... Psie rzeczyyyy! :D

Przy suficie dominują legowiska Lauren Design, Happy Dog i inne :) oczywiście na zamówienie możemy bardziej powydziwiać ;)



I tu znów Lauren Design :)


Te kilka smyczy Vario już wiszą na odpowiednim wieszaku ;) tutaj mamy woreczki na psie odchody, zabawki, kącik groomerski :P, kagańce, szelki dla bardzo małych papisiów itp. itd.


Szczotki, grzebienie, rękawice gumowe... :)


Kagańce plastikowe, skórzane i haltery.


No i Baskerville oczywiście :)


Zabawki różnych firm: od Trixie, przez Hatz, Hear Doggy, Hol-ee, Petstages, Chuckit!, Country Pet, Skineeez, Kong i produkty hand-made jak np. widoczny na dole bliżej prawej żółty szarpak z niebieską rączką :).


W skrzynkach mamy dalszą część zabawek :) szarpaki, frisbee, piłki, pluszowe zabawki, ringo..


To by było na tyle ze świata zabawek :) no... prawie :D


Prawie, bo za zabawki można jeszcze uznać widoczne tutaj cuda :)


Saszetki, klikery, targety, kule smakule, aporty, dummy, Kongi - różne rodzaje :)


Do karm zaraz ;) miski (plastikowe, ceramiczne, silikonowe, podróżne, metalowe, spowalniające jedzenie), linki treningowe i ciacha dentystyczne :)


U góry kolejne inteligentne zabawki i spowalniacze jedzenia :) ciastka firm: Purina, Bosch, meat hit. Dalej karmy mokre dla firm: animonda (carno, vom feinsten), Dolina Noteci, Applaws, Brit, Bozita i Versele Laga dla osób nie mających za dużych pieniędzy. Pewnie zauważyliście, że nie ma tam Pedigree - no nie ma, bo zajmowało miejsce dla karm lepszej jakości ;) poza tym pasztety, Planet Pet training stick i pasty do Konga, których z racji składu raczej nie polecamy, ale są osoby, które je chcą i biorą.


Gryzaki :) kurze łapki wędzone i białe, ogony wieprzowe, nóżki wieprzowe, uszy wieprzowe i wołowe, przełyki itp.


Kości prasowane, kości szynkowe, kości wiązane, nóżki indycze, buciki ze skóry wołowej, nogi sarnie... :)


Skóra wołowa, tchawice, penisy wołowe, ogony wieprzowe, kurze łapki, przełyk wołowy i inne :)


Ciastka dla psów, kabanosiki, gryzaki dla mniejszych psiaków, gryzaki dentystyczne... 


Smakołyki firmy Maced i Bosch Fruties :)


Naturalne smakołyki firm takich jak: Maced, Trixie, Brit (Let's Bite!), 8in1, Fish4Dogs i inne gryzaki dentystyczne, dla kotów (m.in. Dreamies, Gimpet, Brit) i wiele innych :)


Nad gryzakami mamy jeszcze torby transportowe i kocyki :)


Kącik akwarystyki - mój osobisty koszmar :D


Pompki firmy Aquael, jedzenie w płatkach, tabletkach i granulacie - dominuje Tropical w towarzystwie Tetry. Preparaty przeciw algom, neutralizujące chlor, podnoszące pH, obniżające pH, uzdatniacze wody, odżywki dla roślin i wiele wiele innych :P


Troszkę akwariowego osprzętu również mamy: żwirki, kamyki (często kupowane jako dekoracja do doniczek ;)), podbieraki/siatki, testy PH, "karmniki" itp.


Kolejny regał właściwie trudno przypisać do jakiejś kategorii :)


Na samej górze wręcz wystawowo drapak i tunel dla kota, podkłady dla szczeniąt i neutralizatory zapachu psiego/kociego/gryzoniowego moczu :)


Przy szamponach również można wydziwiać :) od najzwyklejszych dla każdych psów, przez takie dla psiaków z chorobami skórnymi, naturalne (bez parabenu), po takie, które uwzględniają kolor sierści psa :) Firmy: Trixie, Dr. Seidel, bephar, Botaniqua i inne :)


 Niżej mamy preparaty witaminowe i suplementy do BARFa :)


Następnie preparaty przeciwkleszczowe: Bayer (kiltix, foresto, advantix), Sabunol, Fiprex, Fypryst, Pess... Są też szampony owadobójcze dla psiaków napadniętych przez pchły ;)


Środki dentystyczne, odkłaczające, odstraszające, kocimiętki, tabletki na odrobaczenie, preparaty uspokajające, majtki na cieczkę, bandaże samoprzylepne, buciki dla psów, sprzęt do wyciągania kleszczy, do podawania tabletek i wiele rzeczy, o których istnieniu pewnie nadal nie wiem :)


Na dobre zakończenie :) w centrum sklepu stoi wieszak z szelkami (norweskie, step-in, guard, sled(!)), smyczami (przepinanymi i zwykłymi), obrożami (skórzanymi, materiałowymi, eko-skórkowymi) i pasy do dogtrekkingu... 









Uff... dobrnęliśmy do końca :)

Także jak widać w małym sklepie jeśli się chce można zaproponować naprawdę ogromny wybór dobrej jakości produktów. Nie należy się sugerować reklamami, bo te najlepsze karmy nie wymagają reklamy a sprawdzają się super. My jesteśmy od tego żeby powiedzieć, doradzić - nie jesteśmy tam po to, żeby wyciągać z ludzi pieniądze - dajemy alternatywy odpowiednio argumentując dlaczego ta ciut droższa karma będzie lepsza (bo ma 20% mięsa a nie samo zboże z 1% mięsa), w drugą stronę również - dlaczego chce pan karmę 24 zł za kilo, skoro w tej co jest 16 zł za kilo jest o wiele lepszy skład. Robimy to dla klientów, dla siebie, ale przede wszystkim dla psiaków, kociaków i wielu innych zwierzaków, o których staramy się wiedzieć tak dużo, żeby móc rzetelnie doradzić klientowi. Dziękujemy za zaufanie :)

Aha, i TAK, jesteśmy sentymentalni... oto zdjęcie naszego pierwszego paragonu :)