Tropienie

Jak to się zaczęło? Dlaczego tropienie?

   Kora odkąd u mnie była miała jedną wadę, która zarazem wydawała mi się zupełnie naturalna... u psów, nie u suk. Obwąchiwała i zasikiwała wszystkie napotkane drzewa, słupki, latarnie - wytworzyła w ten sposób umiejętność sikania z wysoko podniesioną łapą, z której czasem korzysta.
   Ponadto bardzo interesowała (i interesuje) się małymi gryzoniami - widok Kory z głową schowaną pod ziemią nie był niczym nietypowym i o ile teraz udaje się ją wybić z "myszkowej fazy" o tyle z początku było to niemożliwe bez fizycznej ingerencji (wyjęcie psa z dołka). W lesie też ciągle węszyła, kręciła się, znajdowała atrakcje w postaci odchodów (byłoby cudownie gdyby kończyło się na zwierzęcych, ale niestety... ludzkie też namierzała). Zaczęłam się zastanawiać jak jej ciągle błądzący nos wykorzystać w produktywny sposób?
   Dzięki Agnieszce od Hachika pojawiła się możliwość uczestniczenia w warsztatach tropieniowych, bo zaprosiła do Gliwic Katarzynę Harmatę.
   Myślałam długo nad tym i co raz bardziej uświadamiałam sobie, że nie ma sportu, który mój pies mógłby aktywnie uprawiać (teraz po wzmocnieniu mięśni na obniżonych tyczkach może ćwiczyć agility, ale na tamtą chwilę nic), a że bardzo chciałam "coś" z nią robić, a OBI mnie nudziło przeraźliwie to stwierdziłam: a czemu by nie spróbować?
   Wahałam się jednak, bo warsztaty nie były tanie (jak na studenta bez pracy), a nie miałam takiej kwoty. Poprosiłam rodziców żeby nie kupowali mi prezentu na urodziny, tylko zafundowali te właśnie warsztaty. Przystali na to :). Tak właśnie zaczęła się moja przygoda...


Seminaria, w których uczestniczyłam (opisy chronologicznie poniżej):

14-16.03.2014 - Seminarium tropieniowe z Katarzyną Harmatą
26-27.09.2015 - Seminarium tropieniowe z Katarzyną Harmatą
16-18.10.2015 - Seminarium tropieniowe z Piotrem Smurawą
19-21.02.2016 - Seminarium tropieniowe z Piotrem Smurawą
04-06.02.2016 - Seminarium tropieniowe z Joanną Stefańską (obserwator)
08-10.04.2016 - Seminarium tropieniowe z Roksaną Moską
13-15.05.2016 - Seminarium tropieniowe z Piotrem Smurawą
21.05.2016 - Seminarium tropieniowe z Piotrem Smurawą (obserwator)




14-16.03.2014 - pierwsze spotkanie z tropieniem pod okiem Kasi Harmaty

Jak mojemu super-wymiataczowi poszło na pierwszych warsztatach? A no tragicznie :D. Tropiliśmy na własnych śladach (szłam, kładłam na ziemi nagrodę, wracałam po psa i szliśmy po tym śladzie) i Kora miała te moje ślady tak głęboko w doopce, że wnet by gardłem wyglądały. Cóż mogę powiedzieć nad to, że byłam załamana? Pierwszy raz nosa użyła jak Kasia schowała mnie i musiała mnie odnaleźć - choć i tu zapach myszy był bardzo (bardziej?) kuszący. Na filmie drugi ślad - na pierwszym myszy były taaakie ciekawe...



Próbowaliśmy różnych technik, ale nic jakoś specjalnie nie działało - dostałam jednak wytyczne co robić dalej i olśnienie nadeszło dla Kory dopiero PO warsztatach. 


Zaczęło ją to tak jarać, że wyrywała się z szelek żeby pobiec po śladzie, albo głośno skowyczała ruszając. 




Cieszyłam się tym, co mam, na poprawki przyszedł czas później :).




02/03.2015 - a może by tak grupę tropiącą?

Magdzie (Dogmind) już długo pomysł o grupie tropiącej kiełkował w głowie, w okolicach lutego zwerbalizowała go, a w rejonach marca odbyło się pierwsze organizacyjne spotkanie w tej kwestii. Chętnych było dość dużo.



Została więc nadana nazwa Śląska Grupa Tropiąca (fanpage - strona) i w ramach tej grupy spotykamy się na wspólne treningi i organizujemy seminaria - dla osób aktywnie uczestniczących w treningach ceny za seminaria są niższe niż dla osób z "zewnątrz", ma to na celu zmobilizowanie do aktywnej pracy z psem.




26-27.09.2015 - drugie spotkanie z Kasią Harmatą

Drugie warsztaty z Kasią zaczęły się od komplementu: Kora się bardzo zmieniła - na lepsze. Dla mnie nie było to tak bardzo widoczne, ale na pierwszych warsztatach była jeszcze wycofana, wystraszona, że tyle się dzieje. Na drugich problem nie wystąpił. Tym razem Kora pracowała z zapałem, ale problemem nadal było jaranie się na śladzie. "Z okazji" tego "jarania" poprosiłam Kasię o pokazanie mi jak jej pies lokalizuje i spróbowanie tego z Korą - to było zupełnie poza warsztatami, po prostu wykorzystałam obecność Kasi :). 



   Na tych warsztatach (i pod wpływem wcześniej przeczytanej książki "Tropem Zaginionych", autorką jest Susannah Charleson) zaczęło mnie bardzo jarać poszukiwanie - chyba porównywalnie mocno jak Korę :).
   Na śladzie, który zrobiłyśmy świetnie było widać jakiej pewności siebie nabrała Kora - koniec śladu był za niezbyt wysokimi krzewami - Kora przeskoczyła między nimi wskakując na chwiejące się palety i doskoczyła do pozoranta. To, że ziemia jej się "usuwała spod łap" było nieważne - była zbyt blisko celu żeby się czymś takim przejmować :) zresztą pod tym względem mam psa dosyć odważnego.




16-18.10.2015 - Seminarium tropieniowe z Piotrem Smurawą


   Pierwsze spotkanie z Piotrem Smurawą. Już po wykładzie miałam dobre przeczucia co do tego seminarium - dawno nie widziałam żeby ktoś tak przekonująco namawiał do adopcji! Aż sobie pozwolę opisać tą sytuację: Piotr zapytał nas jakie psy najlepiej nadają się do tropienia, wymieniliśmy bloodhoundy, labradory, bordery, owczarki, psy myśliwskie - wyraźnie było widać, że Piotr nie na taką odpowiedź czekał. Po chwili dodał: kundle. Szczególnie te, które jakiś czas mieszkały na ulicy - od ich nosa zależało czy coś zjedzą, czy będą głodne. Po krótkiej chwili zastanowienia trzeba było przyznać mu rację. I nie chodzi tu wcale o to, że rasowy jest gorszy, co to to nie, tylko że nie trzeba mieć psa rasowego żeby tropić, można mieć psa "ze śmietnika", który wykaże się większym zapałem do pracy niż pies z bogatym rodowodem. Po prostu zachęcał do adopcji :).
   Był oczywiście wykład z teorii - jeśli ktoś chce go poznać, zapraszamy na seminaria - obserwatorzy również wiele zyskują :)
   Pierwszy ślad był bardzo krótki - zapoznawczy, Kora świetnie sobie z nim poradziła. Drugi jakiego bym nigdy Korze nie zrobiła :). Ślad zaczynał się na trawie, przecinał utwardzoną drogę, wchodził do lasu, żeby następnie wyjść na otwartą przestrzeń, gdzie był pozorant. Byłam bardzo zaskoczona, bo Kora poradziła sobie świetnie - dowiedziałam się, że ten ślad i tak był dla Kory zbyt łatwy. Byłam w niemałym szoku!
   Trzeci i ostatni ślad bardzo Korze utrudniłam. Był odłożony 30 min - pierwszy tak długo odłożony ślad. Zaczynał się na utwardzonej drodze...



przechodził przez tory kolejowe i...


No właśnie... szedł dalej prosto, ale Kora sprawdziła krzaki z lewej strony, a ja nie ustawiłam się odpowiednio żeby jej dać możliwość się wycofać - dużym kołem wróciła mnie na tory kolejowe, weszła ponownie na tą ścieżkę


  i do końca poszła już ładnie!


Po seminarium byłam zachwycona tą świadomością jak bardzo nie doceniam mojej suki - to zarazem ogromna motywacja do dalszej pracy!




19-21.02.2016 - Seminarium tropieniowe z Piotrem Smurawą


Drugie seminarium z Piotrem było kolejnym zaskoczeniem, bo bardzo podniósł nam poprzeczki :) pogoda również... Deszcz, śnieg, wiatr, słońce... Było psiakom naprawdę trudno, w dodatku "oswajaliśmy" miasto. Mieliśmy też pierwsze spotkanie z sytuacją, w której nie wiedzieliśmy, w którym kierunku mamy ruszyć - pies miał zadecydować sam...


Kora, jak i wiele innych psiaków, po dostaniu przedmiotu do nawęszenia spojrzała na mnie w stylu "a teraz?". Obeszłam z nią teren dookoła, w końcu, niepewnie podjęła decyzję. 


Przejeżdżający blisko nas dostawczy samochód wybił ją z rytmu, była dość sfrustrowana, popiskiwała - pomagałam jej w podejmowaniu decyzji robiąc Koła - łapała zapach. Pod koniec śladu było bardzo zabawnie, bo widziała 30 metrów przed sobą spacerującą osobę - pozoranta. Stała na zmianę patrząc przed siebie i w lewo jak by mówiła "tam kogoś widzę i to chyba on, ale pachnie mi tu... ale tam ktoś jest... ale tu zapach... hm...". Krok w stronę inną niż znajdował się pozorant wybił ją z zadumy i zarazem nie zasugerował kierunku drogi. W końcu złapała i bardzo szybko szła na miejsce. Pozorant spacerował - też nowość dla Kory, ale ona stanęła na tylnych łapkach i delikatnie pacnęła przednią pozoranta, jakby go odbiła przy zabawie w ganianego :D potem już był szał radości :).


Emocje były wielkie :)


   Następny ślad właściwie poświęciłam na naukę i rady dotyczące poszukiwania. W tym miejscu przeżyłam kompletne zaskoczenie i uświadomiłam sobie jak bardzo spełniająca jest dla mojej Kory praca nosem... Pierwsze poszukiwanie wyszło przez przypadek - Kora nie nie załapała że teraz ma pracować, przez przypadek znalazła schowaną koleżankę, dopiero zaskoczyła o co chodzi i po wahaniu przybiegła do mnie i zaprowadziła mnie do pozoranta. Za drugim razem doskonale wiedziała czego od niej oczekuję. Dość pewnie wzięła się do pracy, po chwili widziałam, że wbiega już na wzniesienie, gdzie jest pozorant. Coś jednak poszło nie tak, bo pozorant zaczął Korę wołać, choć było umówione, że ma ją kompletnie ignorować - dopóki Kora nie nauczy się od razu wracać jest to warunek konieczny. Okazało się, że kilka metrów za pozorantem wybiegło... stado saren! Kora pobiegła za nimi raptem kilkanaście metrów po czym się zatrzymała, podbiegła do pozoranta, jakby upewniając się czy nadal tam siedzi, i pędem wróciła do mnie - zapięta na smycz zaprowadziła mnie do pozoranta i nawet przez myśl jej nie przeszło żeby wrócić do saren - miała do wykonania zadanie i wykonała je fantastycznie! 
   Ostatni dzień przyniósł kolejne zaskoczenie. Znów rozpoczynaliśmy tropienie w mieście. Kora dzielnie radziła sobie z widokiem ludzi z ogromnymi parasolami - padało.


Zaskoczenie wywołało zachowanie Kory przy jednym z mostków. Bardzo pewnie przeszła na drugą stronę i na prośbę odrobinę zdezorientowanego Piotra zatrzymałam psa. Wytłumaczył mi, że owszem, osoba, która mi się chowała szła tamtędy, ale... 18 godzin wcześniej, a nas interesował 30 min ślad. Deszcz tak dobrze zakonserwował ślad na asfalcie, że Kora bardzo chciała nim podążyć, ale że była wystarczająco zmęczona poprzednim dniem pracy i tym śladem żeby dać jej sprawdzić, naprowadziliśmy ją na właściwą drogę.


Dalsza droga była w przyjaźniejszej okolicy, ale stanowiła źródło innych pokus zapachowych...


Maszyny rolnicze nie onieśmieliły Kory - sprawdziła również tam.


Później jednak za mocno zaczęło pachnieć kretami i myszami - wielka nasza bolączka!


Cofnęliśmy się do momentu, w którym Kora jeszcze pracowała i pozwoliliśmy wybrać inną ścieżkę niż tą, gdzie ważniejsze były myszy. Po długim wahaniu zdecydowała się na inną krzyżówkę.


Weszłyśmy w pola. Duże otwarte przestrzenie nie są łatwym terenem, tym bardziej przy dłuższym odłożeniu wiatr rozniósł zapach na wiele stron. Po chwili Kora pokazała, że już wie - prawie wtedy biegnie. Puściłam linkę.


W chwilę znalazła się przy pozorancie :)


Przeogromny sukces! 
   Trudność śladów była ogromna, ale Piotr wytłumaczył nam, że umyślnie wysłał nas z Tatr na Himalaje bez ćwiczenia w Alpach :). To obrazowe porównanie dało nam pewność, że to, że nasze psy sobie nie radziły nie znaczy nic złego. Wiele wyniosłam z tego seminarium!



04-06.02.2016 - Seminarium tropieniowe z Joanną Stefańską (obserwator)

Długo żyłam w przekonaniu, że bycie tylko obserwatorem na seminarium niewiele daje. Spotkanie z Joanną Stefańską przekonało mnie definitywnie, że tak nie jest. Joanna podeszła do tematu bardzo profesjonalnie - zarówno merytorycznie jak i w sposobie prowadzenia seminarium. Dowiedziałam się na przykładzie ośmiu psów jak zrytualizować start, jak dać możliwość psu podjęcia samemu decyzji o kierunku śladu, jak na śladzie pomagać psu - ale nie wyręczać, nauczyłam się, że nie każdy ślad kończy się sukcesem - nawiasem mówiąc kilka dni temu z tego skorzystałam - uczyliśmy się oznaczania pozoranta, oznaczania braku zapachu, końca zapachu, śladów motywacyjnych, nawęszania z samochodu i wielu wielu innych rzeczy - oczywiście każdy pies robił coś innego, wszystko było dostosowane do umiejętności psa. Całkiem pierwszy ślad był double blindem i tylko gończy polski Bora sobie poradziła. Double blinda nie robiły oczywiście psy z silnymi problemami motywacyjnymi, czy początkujące. Nowością było to, że wykłady odbyły się w sumie trzy - każdego dnia jeden.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz